* You are viewing Posts Tagged ‘orlik’

Szklana pułapka

Wieści znad Wrześnicy, a właściwie ze wsi stołecznej Kołaczkowo, czyli zewsząd:
1.W gronie fachowców stwierdziliśmy, że za kilka lat będę wrakiem. Wyprutym z życia zombi, psem łańcuchowym ciągle biegającym z torbą na ramieniu z wywalonym ozorem. A przecież mogłem być doktorem, jak chciał tatuś, grzebać w pochwach i brać grubą kasę. Wymyśliłem sobie, że zostanę doradcą do spraw bezpieczeństwa narodowego burmistrza Wrześni, albo wójta Kołaczkowa. Wpierw jednak napiszę książkę na temat rozwoju i znaczenie reżimów międzynarodowych na przykładzie reżimu nieproliferacji broni jądrowej…
2.Myszki Miki schodzą z pól. Zima idzie. Naród w popłochu wykupuje pułapki, bo nikt nie chce mieć gada w domu. Polecamy szklane pułapki,  a la Bruce Willis.  A on – jak wiadomo – jest niezawodny i zdąża na czas.
3. Eurobasket się skończył. Emocje zerowe, nic nie widziałem. Ale podejrzewam, że był totalny syf i ściema – prasa zresztą doniosła. Wyszło na moje, bo na tym blogu napisałem, że Koszarek będzie podawał do Gortata i tak wespół z zespół coś ugrają, niewiele, ale zawsze coś. Po prostu prorok jestem.
4. Do Wrześni przyjechał Antek, tak to ten sam od Pentliczka i Entliczka. Otwarł „Orlika”. Potem poproszono mnie, abym ja otwarł (a właściwie przetestował), a wiadomo że robię wszystko po swojemu, co widać na załączonym video.

Oj, panie dzieje się…

Nie mam czasu pisać. Więc poszedłem go szukać. Już widzę, tam gdzieś leży… Nawet tematy w kącie sterczą, ale przerzucony na ważny odcinek, mogę sobie na razie tylko polizać łapy.  Maj, więc grają play-offy w NBA i inny w podrzędnych ligach  w związku z tym fajnie jest… bo mam to w TV. Na „Orliku” rysuje się - 30 maja turniej  a la NBA, może uda się zebrać ekipę. Na razie trenuję i patrzę na… Where amazing happen…

Zerżnięty jak San Marino

Moje spotkanie z futbolem -po dłuższej przerwie – było katastrofą. Nie pomogła sztuczna trawa „Orlika”, ani nawet buty, w których gra ponoć Ronaldihno. To musiało się tak skończyć skoro: przyspieszam jak pociąg towarowy, co gorsza nie potrafię mocno kopnąć piłki przed się. Stare wiarus, zaś cykały se piłeczką, mając przy tym niezły ubaw. I za przeproszeniem zerżnęli nas jak kelnerów z San Marino…, tak jakoś 48:1. Nie zgadzam się z tym wynikiem, sprawiedliwy byłby remis, tyle panie mieliśmy setek. Ale nic to! Super Pipo odrodzi się! Pomścimy tę zniewagę… 

tb_pathToImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/loadingAnimation.gif";tb_closeImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/tb-close.png";