* You are viewing Posts Tagged ‘kino’

Jak mózg mi uchem wypłynął

 Kiszka. Tak można nazwać, to  co ostatnio zobaczyłem w Kinie Konesera (seanse sponsorowane przez powiat w kinie „Trójka”). Na papierze wyglądało to zachęcająco. Niemy film, miał być okraszony muzyką jazzbandu z Włoch (sic!)  „Światła wielkiego miasta” Chaplina okazał się filmem… śmiesznym. Pojawiła się też ciekawość, no bo przecież to kanon światowego kina o znamionach arcydzieła. Niestety cały efekt popsuła muzyka. „Udźwiękowienie” filmu Chaplina okazał się porażką. Od strony technicznej było niechlujne. Nie zawsze to co było grane, odpowiadało temu co działo się na ekranie. Improwizacja jazzową często zamieniała się w przypadkową kakofonię. Ponadto grano z puszki, często melodie jak z horroru, a było to przecież komediowy romans! No, ale przede wszystkim było za głośno. Dźwięki wżerały się w mózg. Z tego wszystkiego przytuliłem się bardziej do żonki, aby czasem mój móżdżek nie wypłynął mi uchem. Jazz pasuje do filmu Chaplina, jak świni siodło. Nie oznacza, to że nie pasuje w ogóle do filmów niemych. Jeśli ktoś pamięta duet Polański-Komeda, to wie, że wszystko można udanie połączyć. Krzysztof Komeda napisał muzykę do większości filmów Polańskiego, również do jego etiud studenckich, w tym do najsłynniejszej „ Dwaj ludzie z szafą”.  A więc panowie muzykanty Italiano, patrzta i uczta się…  

Jestem trochę retro

OLYMPUS DIGITAL CAMERA         Nie chce mi się łazić do kina, bo i po co? Prawie wszystko, co potrzebuje jest w sieci. Dlatego w dzień i nocy trwa potężny zaciąg z netu. Jestem trochę retro, więc to kolejny powód, aby nie ruszać się z domu. Po prostu staroci w kinach nie puszczają. Nowości z kina „Trójka” typu: „Katyń”, „Wyspa dinozaura”, czy nawet „To nie jest kraj dla starych ludzi” nie zachęcą mnie do tego, aby zażywać kultury, wręcz przeciwnie spuszczam się nad nią chętnie. Od jakiegoś czasu po wizycie w kinie boli mnie głowa od hałasu. Czy teraz robi się filmy dla głuchych? Tak, zdecydowanie tak. Nawet w tej naszej „Trójce” nagłośnienie łeb może rozsadzić. Kwestie repertuarowe pomijam łaskawym milczenie, bo wiem że żadne kino na świecie nie jest w stanie mi dogodzić. Więc moje spotkania z dziesiątą muzą, znaczy kulturą mają rozmiar 15 cali…
Ale tak właściwie, to chciałem napisać o kinowych gablotkach, ponieważ pojawiły się takowe we Wrześni. Jedna z nich znajduje się przy ul. Warszawskiej na deptaku. Ponoć jest ich więcej, choć nie sprawdziłem tego. Gablotka jak gablotka, trochę pleksi i plastiku, a w środku, przepraszam, że tak powiem g… plakaty. Nie dość, że na ekranie badziewia, to jeszcze reklamują to fotoshopowymi bohomazami. Kiedyś lepsze robili tak bynajmniej się wydaje…

Cytat dnia: Nie ma prawdziwej kultury bez gorącej troski o spuściznę minionych wieków – Museion, użytkownik forum www.wrzesnia.info.pl

tb_pathToImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/loadingAnimation.gif";tb_closeImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/tb-close.png";