* You are viewing Posts Tagged ‘euro’

Erło, kebab i Roker

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nareszcie koniec! Euro 2008 nie będzie już mnie terroryzowało; ani służbowo, chociaż to Września, Polska, to trzeba było o tym pisać (vide „WW” dwa tygodnie temu), ani prywatnie, bo każdy taki mecz dekoncentrował- zwłaszcza jak grali nasi i pożerał czas… a w domu też trzeba pisać, bo terminy gonią.
Jak zwykle z takiego oglądania niewiele wynika. Nie jestem trenerem, piłkarzem, ani dziennikarzem sportowym. Nie wiem dlaczego drużyna A wygrała z drużyną B, nie kumam niuansów taktycznych. Komentatorzy z Polsatu  nie pomogli mi zrozumieć, bo ich wiedza na temat futbolu, też jest na średnim poziomie ogólności. Stwierdzam, że piłka nożna jest po prostu pojebana.  Zastanawiam się więc,  po co to oglądałem? I to jest doskonałe pytanie – jak mawia Lesław Maleszka, znany również jako TW „Ketman”.
Pamięć medyczną, mam jeszcze dobrą, ale nie jestem pewny, ile czasu będę pamiętał o:
1. Turkach, którzy prawie w każdym meczu byli bohaterami ostatniej akcji. Gdyby nie kartki i kontuzje mieliby tytuł.
2. Studio Polsatu. Miałem dużo napisać, ale ubiegł mnie Czesław Koziełło z „Tygodnika Powszechnego”: Dariusz Szpakowski jest starodawnym dystyngowanym inteligentem wobec tego, co wyprawia paka kolegów rubasznie komentujących coś jakby zawody we wspinaniu się na słup posmarowany mydłem. Jak powiedziałem: w Polsacie mamy komplet bez zaniedbań ni scenarzysty, ni aktorów, ni scenografa. Oto białe sportowe buty do garniturów, litry żelu na czaszkach, ale przede wszystkim niczym nieskrywana zawiść byłych sportowców wobec sportowców czynnych, no i lekceważenie wobec trenerów dzisiejszych, wyrażane bez żenady przez pieszczochów trenerów skończonych. Mamy grube żarty, półgębkiem rzucane uwagi, co się robiło bądź co się będzie robiło po pracy, a gdy jest już na poważnie, mocniej rzucają się w oczy żenujące kłopoty z polszczyzną, arytmetyką czy przepisami piłkarskimi.
3. Roker Perejro i Artur Borubar, czyli prezydent powiedział
4.  – Na stadionie było tak głośno, że ciężko było się komunikować. Nie mogłem dogadać się z Marcinem Wasilewskim i w pewnych sytuacjach nie wiedziałem, jak się ustawić – Wojciech Łobodziński, po meczu z Chrowacją.

Let`s dance

W związku z tym, że trwa Euro wiele tematów nie przekracza granic piłki nożnej. Dzisiaj dzieje się to samo. Otóż dowiedziałem się, dlaczego Victoria Września, niezbyt dobrze radziła sobie w tym sezonie, choć jesień miała całkiem udaną. Tę tajemnicę ujawnił Mam Login, forumowicz z www.wrzesnia.Info.pl/sport  Oto co napisał: No bo chodzi o to, że gdzieś się zapodziała, czy ktoś zabrał te no taśmy z nagraniami muzycznymi. I teraz na rozgrzewce przed meczem nie lecą te utwory co lecieć powinny. Mianowicie są to:- utwór “Sunny holiday” z repertuaru Solid Base- utwór ” Cały świat należy do nas” z repertuaru D – Bomb. Starzy bywalcy stadionu na pewno je kojarzą, były puszczane w czasach największych sukcesów zespołu, wróćmy do tego, a zespół zacznie wygrywać. Ot i cała recepta. Szkoda, że to juz koniec sezonu…
Zadałem sobie trochę trudu i odsłuchałem te „przedmeczowe dopalacze”. Uszy mi zwiędły, bo to żałosnej próby euro disco-polo. Szczerze mówiąc nie przypominam sobie, aby w latach świetności Victorynki (zależy też jaki okres mamy na myśli), coś takiego puszczano z głośników na rozgrzewce. Sytuacja raczej była taka, że owszem z kolumny coś tam leciało, ale muzyki to raczej nie przypominało.  Była to raczej jakaś piguła hałasu, trzasku i pojedynczych dźwięków… Pomysł na muzyczny dopalacz można zaczerpnąć  choćby z Chicago. Utwór nazywa się „Sirius”, gra i trąbi zespół Alan Parsons Project. I jak mówi Leo: Let`s dance!

 

 

tb_pathToImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/loadingAnimation.gif";tb_closeImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/tb-close.png";