* You are viewing Posts Tagged ‘blog’

Ryje

Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry, po trzykroć dzień dobry, jak mawia klasyk… Jak wszyscy widzą jest mały zastój, więc panie ładny do roboty!
Spis rzeczy ostatnich:

W ostatniej „Polityce” luknąłem na reportaż o paparazzi (czy to się kuźwa jakoś odmienia?) zwanych z polska ponoć paparatami. Tekst jak tekst, rozbawił mnie slang używany przez jak to ujęto fotografów tabloidalnych. Na przykład: ryje – to celebryci, ścierwojad – paparazzi, kotleciarz – fotograf grzecznych kronik towarzyskich, żywiec – spontaniczne zachowanie ryja, który nie wie, że go fotografują.

Małecki pożyczył mi „Newsy w sieci. Internet i dziennikarstwo”. Przeleciałem z grubsza. Zainteresowały mnie podrozdzialiki o blogach. I co się stało się? Dziennikarzy w Stanach wywalają z pracy, za to że „po godzinach” piszą na blogach (nawet tych co majstrują pod pseudonimem). Robotę stracił m.in.: Steve Olafson z „Houston Cronicale”, swoje blogi zamknęli też Kevin Sites z CNN, i  Josuha Kucera z „Time”. Znacie ich prawda? A u nas co? Blog nadal mylony jest z blokiem. I na stojąco pod szafę wchodzi.

Nasi tu byli, to znaczy w  Canal+Sport . Okazuje się, że  program Liga+, i inne programy sportowe, robione są w iMovie (przynajmniej tak to wygląda). I że tak powiem, człowiek co nieco podpatrzył. Przyda się.

Jak niucham blogosferę…

Jestem kundlem, dlatego drapię pazurem. Moja łapa nie brzydzi się śmietniska, toteż zawsze znajdzie suchą kosteczką z odrobiną stęchłego tłuszczyku. Nos mam jak radar, więc wyczuję każde pierdnięcie.  Wtedy merdam ogonkiem i podejmuję trop… Kilka razy wpisy na moim blogu komentował niejaki(a) 62-300.  Zaś potem w panelu administracyjnym zalinkowało mi się cuś takiego: http://62-300.blogspot.com/. To chyba jedna i ta sama osoba. Wszystkie znaki na ziemi i niebie pokazują, że to blog wrzesiński, ale w treści ogólny, i dobrze panie, im nas więcej tym lepiej. Szkoda, że ostatni wpisy z połowy września, no ale cóż będziemy obserwować…

Generacja Y

yoanis-sanchez.jpg

W mojej WC Czytelni dobijam resztówki teczkowej prenumeraty „Gazety Wyborczej”. Często właśnie są to  „Wysokie Obcasy”, dodatek dla bab do sobotniego wydania,  który ląduje właśnie w łazience za sprawą mojej kochanej żony. Znalazłem w tymże periodyku artykuł o Yoanis Sanchez, blogerce z Kuby, która za swoją witrynkę otrzymała  nagrodę dziennikarską im. José Ortegi y Gasseta od największego hiszpańskiego dziennika „El Pais”. Kobieta walczy z reżimem Castro po swojemu, na solo właściwie. Historia jest jeszcze bardziej smakowita, ponieważ na Kubie Internet jest reglamentowany i ściśle kontrolowany. Dla  zobrazowania zacytuję jak to wygląda od strony technicznej: Do internetu Yoanis dopada co kilka dni na kilka lub kilkanaście minut w nielicznych i kontrolowanych kafejkach internetowych, przełamując strach przed patrzącymi jej przez ramię nadzorcami, lub może u nielicznych uprzywilejowanych, którzy mają własny dostęp, a których tożsamości nie zdradza. Dzięki biegłości informatycznej błyskawicznie dopisuje kolejny rozdział(…) Na wyspie blog Yoanis Sánchez jest najtrudniej dostępny. Lokalne serwery, do których są podłączone publiczne kafejki internetowe, są cenzurowane, odcinane lub paraliżowane filtrami, które tak spowalniają łącza, że nie sposób wejść na stronę. Wolne od państwowego hakowania są tylko serwery, do których są podpięte luksusowe hotele oraz biura zagranicznych korespondentów. A mimo to Kubańczycy są czwartą pod względem liczebności grupą czytelników blogu Yoanis. Tłumaczy to tylko niebywała przebiegłość młodych Kubańczyków z pokolenia, dla którego to, co zakazane lub niemożliwe, jest pożądane i jak najbardziej możliwe.
Ci dopiero mają tam zabawę… Jeszcze raz potwierdza się to, że wszelkie dyktatury i reżimy są po prostu głupie. Oczywiście zajrzałem na blog Kubanki – jest polskie tłumaczenie! Polecam wszystkim. Genialne, autentyczne, super sprawa…

Pamiętnik znaleziony w…

Ostatnio coś nie piszę, choć tematy same nachodzą na kopyto. Czasami pchają się drzwiami i oknami. Tak naprawdę to w piątek mam czas pisać w swoim ogródku, gdy już najlepsza gazeta na świecie trafi do rąk czytelników… uff! Dzisiaj będzie o pamiętniku znalezionym w Saragossie. Właściwie skrypt znalazł się sam, gdyż zapewne jego właściciel tego sobie życzył, w tym właśnie momencie. Autora nie będę ujawniał, albowiem nie mam plenipotencji. Blog ma w formę pamiętnika z filozoficznym zacięciem. Tematyka różna, ale powraca w ten sam punkt, czyli w bóle egzystencjalne autora. Całość sprawie wrażenie cuś innego, co automatycznie wywołuje moją ciekawość. Niektóre wpisy świadczą o tym, że to bratnia dusza. Na przykład coś takiego. Tytuł : Jebane święta. Tekst: Zasrane święta. Ach jak pięknie. Reklamy pokazujące rodziny skąpane w radości. Ach jak pięknie. Te sztucznie cedzone życzenia wszystkiego dobrego nawet komuś komu najchętniej by się zajechało w głowę kijem i skończyło jego i swoje cierpienia. Ach jak pięknie. Święta w końcu – święta. Sztuczna choinka, sztuczne uśmiechy, sztuczne życzenia, sztuczny śnieg. Wesołych świąt. Napijmy się – tak – będzie pięknie. Trzeba zaznaczyć, że treści są podane w zaawansowanej technologii, widać łapsko starego wyjadacza.
Znalazłem również bloga Jadwigi Stefańskiej z Orzechowa. Onegdaj dziennikarki „WW”. Blogowisko wygląda na  profesjonalne, nawet są treści lekko zaczepne. Z uwagą będę obserwował rozwój arcydzieła. Przecież sprawy miłosławsko-orzechowskie są mi bliskie. Jak wpisy będą częstsze, to panią Jadzię zapiszę do Ferajny, znaczy darmową reklamę dam u siebie, a niech tam…

Nasz biskup bloguje

W moje ręce wpadł ostatni numer „Przewodnika Katolickiego” nr 17/2008. Głównym tematem wydania była osoba biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego (diecezja siedlecka), który ewangelizuje za pomocą Internetu. Hierarcha pisze bloga o nazwie e-Rozmowy o Dobrej Nowinie. Dlaczego to robi? Oto co powiedział „PK”: Nigdy przedtem nie korzystałem z Internetu w taki sposób, ale skoro dziś jawi mi się taka możliwość, to nie mogę z niej nie skorzystać. Mam nadzieję, że Internet może być pomostem w dotarciu do pewnej grupy ludzi, którzy czasem, być może przez przypadek, trafią tutaj i nawiążą kontakt z kimś, kto głosi Ewangelię. Cały wywiad można przeczytać tutaj.
Biskup Zbigniew Kiernikowski urodził się w Szamarzewie, w tym naszym wrzesińskim! Święcenia kapłańskie  natomiast otrzymał w pobliskich Sokolnikach. Od 2002 r. jest Biskupem Siedleckim. Warto też zaznajomić się ze szczegółowym życiorysem duchownego, ponieważ jest to postać nietuzinkowa.

…ciąg dalszy nastąpi

Z budowaniem bloga jest podobnie jak z kopulacją słoni. Dużo hałasu, kurzu, a efekty za dwa lata* – mawia Wojciech Łazarek, były selekcjoner kadry narodowej. Coś co można nazwać „moim blogiem” powstaje od 10 miesięcy. Była już jedna likwidacja – Mały Robal, nowy początek  – Dystrykt Września. Przyszła pora na kolejny skok. Tym razem nastąpiła wyprowadzka. Pożegnałem się z bloxem i poszedłem do wordpressa ze zmianą adresu włącznie, ale stara nazwa pozostała. Powód jest oczywisty, tutaj są większe możliwości!  Mam nadzieję, że będzie lepiej i ciekawiej… 

*w oryginale: z budowaniem drużyny jest podobnie jak z kopulacją słoni. Dużo kurzu, hałasu, a efekt za dwa lata.

tb_pathToImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/loadingAnimation.gif";tb_closeImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/tb-close.png";