Idzia bidzia min!
Czas temu jakiś Jacek Żakowski napisał w „Polityce” o gigantycznym wpływie kultury na inwestycje. Artykuł zaczyna się od pierdów o Balzaku i powiedzonka „nie będę fatygował hrabiny, by zaoszczędzić ludwika”, znaczy fajnie się zaczyna. Po lekturze stało się coś niesamowitego… pomyślałem, pomyślałem, że żyję w mieście buraka, ogórka i marchewki. Uświadomiłem sobie, że we Wrześni nie ma inwestycji, bo nie ma kultury i na odwrót, za to mamy: WOK cudnie pachnący galartem i muzeum z PTTK w środku, a LZS już ustawił się w kolejce. Są też mecenasi, co poza Dodą świata nie widzą. PKP!
Jedyne co się zgadza z koncepcją Żakowskiego, to to, że stawiamy na chóry, a nie kabarety. Mamy swoich ludzi w chórach – doliczyłem się dwóch – a może jest ich więcej. Nie wiem. Nie wiem także czy oprócz śpiewania, wiążą się kulturowo i śpiewają o tym czy we Wrześni zainwestują Chińczycy, Koreańczycy a może Katarczyki. Być może nam coś pięknego wyśpiewają: Idzia bidzia min, sua suła… siang, siang, osjan chuła sinczilesaj kum kum! I jeszcze będzie cudownie…
