Browsing "Region"
gru 30, 2011 - Region    2 Comments

To był rok

Postanowiłem mijający rok jakoś podsumować. Wcale nieprzypadkowo dużo biegam z aparatem, dlatego ostatnie dwanaście miesięcy przedstawię za pomocą zdjęć. Powyższy slideshow jest skomponowany jak Chłopi Władysława Reymonta, czyli według pór roku.  Dobór fotek jest w zasadzie przypadkowy. Ostały się tylko, te które powiedzmy… udały się. To jednak tylko ułamek tego, co się naprawdę działo.  Do siego roku!

gru 22, 2011 - Region    3 Comments

Coście skur…uczynili z tą krainą

Widzę go. Ma wielki ryj, a w nim ostre kły. W łapie kij i wali nim. Tak to on. Kryzys. Wszystkich niedowiarków informuję, że przyszedł, już jest i działa.  Widać to w samorządach: powiat, gmina Kołaczkowo, Września też zaciska pasa. Zwalniani są nauczyciele, urzędnicy, sprzątaczki, ciotki i pociotki, wszędzie ciche ludzkie dramaty. Brak perspektyw, wkur… młodzi, oj przepraszam oburzeni, i stały nie ustępujący lęk, że to ostatnia wypłata. To jest prawdziwa twarz reformy. Z nowym rokiem będzie jeszcze gorzej. Już dobierają się do przedsiębiorców.  Coście skur… uczynili z tą krainą! Kończę optymistycznym cytatem z Kazika.

mar 25, 2011 - Region    No Comments

Znowu rządzi sitwa

 

„Gazeta Wyborcza” zajęła się Polską lokalną (właściwie to się zajmuje się cały czas w cyklu „Witamy w Polsce”). A dokładniej sitwą, która tak wspaniale umocniła się na 20-lecie samorządu. Dominujący krajobraz został naszkicowana w tej ciekawej rozmowie. Diagnoza właściwie taka sama, jak w kilku postach na tym blogu. Jednym słowem: syf! Pozwolę sobie wytłuścić dwa najciekawsze pytania i odpowiedzi:

Ale co to za konfitury? Taka pajęczyna musi mieć jakiś sens.

- Konfitury to jest praca. Bardzo cenne dobro. Burmistrz i radni tworzący rządzącą koalicję dostają przyzwoite pieniądze. Nie oszukujmy się, ogromna liczba ludzi startuje na radnych wyłącznie po to, żeby dietami dorobić do pensji. Nie wiem do końca, jak jest w wielkich miastach, ale na prowincji półtora tysiąca diety to ogromne pieniądze, a to nie wszystko. Oni mają do rozdysponowania ogromną liczbę etatów – zarówno w samym urzędzie, jak i w przeróżnych spółkach komunalnych. I tu zaczyna działać pajęczyna, bo praktycznie wszystkie te etaty, w tym często stanowiska kierownicze, zarezerwowane są dla rodzin, dla krewnych i znajomych królika. Upraszczając, jak każdej sitwie, tej samorządowej również, chodzi wyłącznie o pieniądze, tylko nie zdobywają ich, handlując narkotykami, ale kładąc łapę na miejsca pracy. A potem można już robić drobne lody. Jakieś zlecenie dla szwagra, jakiś przetarg ustawiony pod firmę kolegi.

Może w takim razie są to sprawy dla lokalnych mediów?

- Wie pan, jakie są media na prowincji? U nas najpopularniejsze jest „Echo Lęborka”, dodatek do „Dziennika Bałtyckiego”. Tam trafia najwięcej ogłoszeń z magistratu. Pamiętam taką debatę przed wyborami na burmistrza w 2006 r. Stawiło się trzech kandydatów, tylko nie burmistrz Namyślak, bo uznał, że nie potrzebuje debaty. Porozmawialiśmy, po czym nasze wypowiedzi na pół gazetowej kolumny zostały w tym samym wydaniu gazety „skontrowane” przez pana burmistrza. Ma pan niezależną prasę.

mar 15, 2011 - Region    2 Comments

Polska lokalna

 

Polska lokalna według klasyka, to siedzący facet na kiblu, a dokładniej wyraz twarzy siedzącego na klozecie. Jedyny i niepowtarzalny obraz. Fotogeniczność  wprost na okładkę tygodnika. Ja tę Polskę odnajduję nieco poniżej, w okolicach klapy. Wszystko jest pięknie i ładnie, dopóki owa klapa nie zostanie uchylona i nie uniesie się radioaktywny obłok prawdy. Ten, kto pierwszy poinformuje, że chmurka wydostała się z kibelka zostanie powieszony. Ot taki urok Polski lokalnej.
W oczach Warszawy, Poznania i Wrocławia – Polska lokalna to dyżurna prymuska. Jak ona pięknie środki europejskie pozyskuje? Jakie to ranczo, fajne, nasze swojskie, kolorowe. Nie to, co podły rząd i luje z Sejmu i inne urzędniki. Tyle tylko, że przez tę lornetkę nie widać szczegółów. Zapitego sołtysa, mądrego inaczej radnego, albo wsiowego dyktatora w osobie wójta, burmistrza, albo prezydenta. Do tego wszystkiego – układ – jak mawiał stary dobry Jarek, który jest, ale nie można go zobaczyć. No i ta hermetyczność jako zaleta, synonim zaradności i wyższego statusu. Rzygać się chce!
Ale nie wszystko stracone. Tu i ówdzie widzę już odwrót reakcji. Wszystko przez nowe media, których nikt nie może okiełznać. Bogowie informacji tracą swoje dominium. Teraz wystarczy skrzyknąć się na fejsie i już mamy rewolucję. U nas na wsi przewrotu  raczej nie będzie, ale woda już skałę drąży. Może jeszcze będzie przepięknie…

mar 2, 2011 - Kołaczkowo, Region    No Comments

Zima narodów

malywilk

Zima narodów nie tylko przetacza się przez Afrykę, ale też przez nasz wspaniały powiat wrzesiński. Oba zjawiska mają to do siebie, że zostawiają ślady w necie, a może raczej net służy jako narzędzie, dzięki któremu narody mogą pozbyć się nadmiaru żółci… Tak czy siak jest ciekawie. Mały Wilk opisuje w stylu country-western, to co dzieje się w prześlicznej gminie Kołaczkowo. W szczególności, to co ciekawego na linii: wójt – rada – przewodniczący rady. Boki można zrywać! Kim jest Mały Wilk? Nie wiem. I w zasadzie mnie, to nie obchodzi. Dla jego bezpieczeństwa – będzie lepiej – gdy pozostanie anonimowy na wieki. Przypuszczam, że blog ma coś wspólnego z reformą oświaty w gminie, i generalnie ogólnym niezadowoleniem społecznym.  W podobnym kierunku idzie awantura o szkołę w Zasutowie, tradycyjne media już nie starczają.Rodzice wzięli sprawy we własne ręcę, także w internecie, jak choćby tutaj http://www.zasutowo.cba.pl/

lip 10, 2010 - Region    No Comments

Dworzanie na golasa

uklad

Wybory były piękne tego lata. Jarek miał cudowną kampanię, które urzekła ludzi wsi, w tym arystokratyczną klasę chłopską. Co drugi dzień biegnę do Wszemborza – twierdzy JarKacza (i z powrotem).  4lipca -78%. Można rzec, że Jarek to król chłopski… no może skromniej – prezydent. Zastanawia mnie jednak, co dalej? Jesień będzie przecież festiwalem samorządności, a król  – a zwłaszcza jego dwór jest nagi. O ile Jarek jest cacy, to gminne ryje PiS-u są okropne. Nie tylko chodzi tutaj o kolor szminki, krawatu czy koszuli, ale także o kontekst, czyli krajobraz czterolatki. Lokalni działacze republikańscy uwikłani są w sojusze z liberałami, przez co stali się klientami władzy i układu. Tak jest wygodniej i prościej. Diety sute i zero roboty. Posły pisowskie gnieźnieńsko-konińskie rąbią się tak, że struktury w gminach przestały istnieć. Nie dziwota, że teren tęskni za eleganckim i koncyliacyjnym Libickim, to był magnes. A teraz przy PiS plącze się postesbecja…

Strony:1234»