* You are viewing the archive for the ‘O wszystkim’ Category

Drobiażdżek

 

intro from filip on Vimeo.

Rzeczy kilka wróbla Ćwirka:
1.Traktują mnie jak wieśniaka. Parę tygodni temu jegomość kierujący passatem na numerach poznańskich zatrzymał się przy pawilonie w Kołaczkowie. Pan wielki z Poznania zaczął do mnie mówić (i nie tylko do mnie) jak do chłopa na rowie. Słowa o niezwykłym w tonie zabarwieniu wyższości (ja człowiek miastowy, a wy chamy ze wsi) wprawiły mnie w irytację. Dlatego poszedłem sobie, inaczej musiałbym mu jebnąć. 
2. Piąte wczasy w Międzyzdrojach przeszły do historii. Już mam dosyć tego miejsca. Małe fale na Bałtyku, owszem nowe chodniki, choć nie potrafią z nich posprzątać śmieci. Ten poniemiecki krajobraz pomieszany ze strzelistą developerką już mnie znudził. Poza tym nieprzebrany tłumy opalonych buraków, który cie zdepta jeśli tylko staniesz.
3. Krajobraz przed wyborami samorządowymi jest mętny. Mam nadzieję tylko, że naród będzie miał możliwość rozliczenia pojedynczego radnego (a nie tylko szyldu), tych wszystkich zagrodowych mądrali, którzy załatwiają swoje małe interesiki, oraz tych którzy im na to pozwalają. Marzy mi się jakiś silny kontrkandydat dla Kałużnego, albo wygrana opozycji w radzie. Czas potrząsnąć tym zgnuśniałym towarzystwem, dla dobra wszystkich. Może trzeba gdzieś jakiś krzyż postawić?
4. W kwietniu przyszłego roku do Polski przyjeżdża Roger Waters z „The Wall”, mam ochotę to obejrzeć i posłuchać,ale bardzo prawdopodobne że nie pojadę, ponieważ bardzo lubię to moje Kołaczkowo. A może jednak…Pożyjemy, zobaczymy.
5. Na razie tyle. Powyżej ostatnia moja superprodukcja, taki tam drobiażdżek.

Eryk

Rok pędzącej lokomotywy

kolejorz

A więc stało się! „Kolejorz” Mistrzem Polski! Łzy wzruszenie zalały mi twarz, ale nie tak filozoficznie ino faktycznie. 15 maja zadzwonił do mnie Tomek Małecki, prosto z Bułgarskiej. I kazał słuchać (przez telefon) – jedna trybuna krzyczała: Mistrz!, Mistrz!, Mistrz!, a druga: Kolejorz!, Kolejorz!, Kolejorz! Wtedy właśnie się ta łezka zakręciła. Sam jestem wygodny, więc walkę o majstra oglądałem w sympatycznym Canal+ . Już wiele na ten temat napisano, więc nie będę piździł, ani bredził w tym temacie nic więcej. Podkreślę, że fanatyzm w stosunku do Lecha w dystrykcie wrzesińskim jest ogromny, o czym świadczy działalność artystyczna na ścianach i murach, nawet na zapadłych dziurach. Zdjęcie powyżej dokumentuje, to co napisałem. Nostalgia, pełna symboliki hehehe… Fotkę zrobiłem w ubiegłym roku, sądząc że Smuda czyni cuda. Pomyliłem się. Ten rok upływa pod znakiem rozpędzonej lokomotywy. Niedawno w Orzechowie spotkałem idola z dzieciństwa  – Andrzeja Juskowiaka (przyjechał też Tomasz Mikołajczak), nawet udało się z nim porozmawiać… o czym można było się przekonać we „Wiadomościach Wrzesińskich” i na wrzesnia.info.pl. A potem była już tylko… Nasza-Klasa… wybaczcie nie mogłem się powstrzymać… szczegóły poniżej:

andrzej

Fot. Łukasz Różański

Mały rycerz

paparazzo1.jpg

Pięć lat temu umarł papież. Histeria w Polsce wywołana tym faktem była dla mnie zrozumiała, ale nie do przyjęcia. Wszakże okazało się – z perspektywy czasu – że był to chwilowy napad narodowej obłudy. Przypominało to padaczkę, która pojawia się znikąd, by zniknąć nagle bez śladu. Teraz jest podobnie, i efekty tejże traumy będą również… padaczkowe. Zbyt wiele już pustych deklaracji padło, których racjonalność i zdroworozsądkową wartość wynosi zero. Rzecz jasna żałowałem, że umarł Jan Paweł II, żałuje teraz, że nie ma już z nami Lecha Kaczyńskiego, jego żony, tylu polityków i żołnierzy. Miałem nadzieję, że przyjedzie do Wrześni, że burmistrz, albo ktoś załatwi, że będę LK, mógł zadać choć pytanie, albo coś (Małecki Kownackiego odpytał, więc czemu nie -byliśmy blisko, dowód powyżej). Prezydent Kaczyński bardzo mnie ciekawił. W „Dzienniku” onegdaj przeczytałem serię reportaży (sic!) o kulisach prezydenckiego pałacu. Kaczyński został tam ukazany jako człowiek. Na dodatek zupełnie podobny do mnie, choćby to, że  prezydent, tak jak ja lubił sobie dłużej pospać, a rano bez siekiery nie podchodź… Wszystko wskazywało również, że będzie to prezydent, na którego zagłosuję. Nie pozostawiono mi wyboru podtykając platformowego nierozgarniętego aparatczyka, który twierdzi, że polski lotnik poleci na drzwiach od stodoły… Jak napisał Bielan na twitterze, prezydent miał być mały rycerzem w czasie kampanii… szkoda, że już takiego go nie zobaczymy.

Change We Need!

radek-sikorski

Fotograf, który zdjął fotkę powyżej będzie prezydentem Najjaśniejszej – niewykluczone że jeszcze w tym roku. Wszyscy poznali oczywiście, że to zdjęcie Radosława Sikorskiego, które wygrało World Press Photo w 1988 r. Przedstawia nieżywych mieszkańców afgańskiej wioski po sowieckim nalocie. Takich prezydentów nam potrzeba, co zdjęcie potrafią zrobić, coś napisać i że tak powiem paru moskali granatem uspokoić. Proszę się nie niepokoić. To nie jest początek kampanii wyborczej Radka Sikorskiego na prezydenta na blogu Filipa Biernata! Oj nie! Jeno chciałem zwrócić uwagę, że w Radku wielu moich rodaków lokuje swoje nadzieje. Chodzę po Kołaczkowie i ciągle słyszę: Change We Need! Yes ,we can! No kurwa obłęd jakiś. Ludzie chcą zrobić czeńdża z Kaczyńskiego na Radka i to w Kołaczkowie! Wydaje mi się jednak, że Lech się tak łatwo nie podda, skąd to wiem? Znikąd! Czuję podskórnie, że Lech się podoba. Bo przecież to Polak jak ty czy ja, tak precyzyjnie odmierzony jak metr z Sevre pod Paryżem.

Szit

obrazy-061

Wszelakiej maści monopoliści mają zazwyczaj dowcip młota kowalskiego. Na przykład ostatnio irytuje mnie Gadu-Gadu. Jakiś czas temu zainstalowałem sobie wersję dziesiątą tego wynalazku, po czym okazało się, że ten szit ma przyspieszenie pociągu towarowego, a więc ten szit wywaliłem, bo jak mawia klasyk: jaja mogą być, ale umyte. Ostatecznie stanęło na wersji siódmej czy fucking coś. I że tak powiem: działa. Ale zafajdane żółte słoneczko nie dawało odporu. Teraz gdy za każdym razem ożywiam to cudowne dziecko polskiego internetu pojawia się kopertka z informacją: Ty kurwa frajerze, jak śmiałeś odinstalować cudowną dziesiąta wersję naszego komunikatora. Teraz chuju ciebie za to ukaramy. Nie będziesz mógł łączyć z numerami powyżej j 17.000.000. Chyba, że przeprosisz i na powrót zainstalujesz dziesiątą wersję.
W łebkach się poprzewracało. Tak myślę, że musi wrócić Jarek i zrobić porządek! Tak Jarku wróć! I wróci stary porządek: zimową porą będą szykować architekci plany budowy dróg, plany budowy dróg, podkreślam jeszcze raz plany budowy dróg, a na wiosnę wyjdziemy z budową dróg i ulic, bo jakie mamy drogi, jakie mamy drogi…

Aha i jeszcze o fotce. To zdjęcie zostało umieszczone w przedostatniej „Polityce” przedstawia Wrześnię z lat okupacji. Tylko nie jestem pewien na jakiej to ulicy się dzieje, chyba na Witkowskiej?

Teraz walnę niedźwiedzia po swojemu

Kiedyś bardzo mnie bawiło budowanie, szykowanie, porównywanie, spisywanie, słuchanie wszelakich list przebojów, bilbordów, top tenów, uk chartów i innych takich wynalazków, ale jak urosłem to mnie przestało to bawić. Ostatnio zacząłem karleć, więc stare głupoty wracają jak morskie fale. A więc postanowiłem znowu zbudować mały top ten, po części dla tego, że Marek Niedźwiedzki, wyprodukował kolejny Top Wszechczasów. Dla niezorientowanych „Niedźwiedź” nadaje teraz ze Złotych Przebojów, bo że tak powiem z „Trójki” sobie poszedł czas jakiś temu. Odkryłem też z przerażeniem, że mój mózg jest sformatowany jak radio z 80’s collection, więc nikogo tutaj nie zaskoczę specjalną wynalazczością. Kolejność przypadkowa. A więc dajesz Biernacik…

 

Pamiętam, że w licealnym radiowęźle często leciała „Layla”. I to był czas kiedy pierwszy raz to usłyszałem. To była wersja unplugeed, jak dla mnie zjebana, sprofanowana, no ale Clapton wziął swoje od MTV więc…, w radiowęźle komuś najwidoczniej MTV też smarowało. Potem u Kaczkowskiego w „Trójce” czy w innej nocy człowiek usłyszał to co powinien usłyszeć, czyli wersję elektryczną. I teraz mogę się przyznać, że to ja w londyńskim metrze napisałem, że Clapton jest Bogiem.

Dla mnie „Queen” był najlepszy, gdy wchodził do dyskoteki. „Ga Ga” jest klinicznym przypadkiem tegoż, więc panie Rodżerze Taylorze, dziękuję panu za ten beat i perkusję, rakieta normalnie. Jak byłem mały i pytano mnie, co to „Queen” odpowiadałem… ga,ga hehhe.

„Trójka” w 1997 r. transmitowała koncert Camela z kongresowej, a ja to słuchałem i nagrywałem na kasetę. Potęga!, zwłaszcza „Irish Air” w tamtej trójkowo-kongresowej wersji. Ciary chodzą.

Miałem problem, bo nie wiedziałem co wybrać: „Black Celebration”, „Stripped” czy „Halo” albo „Policy of truth”. Padło na ten ostatni, bo to myślę największy power z najlepszych lat Depeszów.

O tej pani pisałem dosyć niedawno. Ale napiszę jeszcze raz. Widziałem koncert Mylen w Bercy retransmitowany przez TVP, gdzieś pod koniec 1996 r. I ten wyemancypowany kawałek zapadł mi w pamięci. Na tyle, że sobie go przypomniałem po trzynastu latach, ba… ściągnąłem sobie cały ten koncert. Pojeb ze mnie i tyle.

Miami Vice za mną chodzą wciąż. Nie wiem z czego, to wynika, może dlatego, że emeryturę chciałbym spędzić pod palmami na Florydzie, jak nie przymierzając minister „Miro”. Na razie pierwszy sezon „Vajsów” i wszystkie płyty Hammera już mam. Teraz trzeba zarobić na „emę”.

Dlaczego Chicago Bulls byli sześć razy mistrzami NBA! Bo Alan Parsons nagrał im intro. Właściwie Bullsi, wyciągnęli mu utworek z niebytu. Myślę koszykówka, słyszę „Sirus”, słyszę „Sirius” myślę Jordan. Czy jakoś tak. Typowy enjdżajzer jak dla mnie.

Kiedyś w moim pokoju wisiały plakaty Depeszów, filmowy poster z Kevinem Costnerem w roli Robin Hooda, a Jean-Claud Van Damme pokazywał swój biceps, było też miejsca dla Mari i Pera. Utwór ten pochodzi z najbardziej zjechanej kasety jaką miałem.

Miało być dziesięć, ale jest osiem. Te dwa muszą sobie jeszcze zasłużyć, no!

W każdym siedzi jakaś hiena…

 

Dzisiaj będzie o konkursach piękności, czyli nagrodach. Znów okazałem się prorokiem globalnym, gdyż rok temu stwierdziłem w tymże periodyku, że różne Lisy, Olejniki i Żakowskie mają jakoby abonament na Grand Pressa. I co? Słowo ciałem się stało. Tomasz Lis dostał grand priksa za 2009 r., a szczerze pisząc myślałem, że nagrodę dostanie jakiś dziennikarz lokalny z Pcimia Dolnego. Ale wyszło na moje: że w Polsce mamy trzech, czterech dziennikarzy, reszta to sieroty opóźnione w rozwoju zwłaszcza te spoza telewizji i Warszawy.  A taki typ jak dziennikarz lokalny nie istnieje w ogóle. I kuniec.
Natomiast Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich ukarało Wojciecha Cieślę z „Dziennika – Gazeta Prawna” przyznając mu tytuł „Hieny roku”. Pan Wojtek  rozmawiał z jegomościem, który miał pogrążyć posła Platformy Obywatelskiej, znanego harcownika Janusza Palikota. Sęk w tym, że nie rozmawiał z tym, z którym myślał, że rozmawia. I wyszła z tego klasyczna komedia pomyłek. Dodam tylko, że warszawka już ujęła się za panem Wojtkiem, zebrano nawet jakieś podpisy. Przecież on taki sympatyczny jest, ten pan Wojtek, zostawcie go w spokoju! Moją uwagę za to zwróciła uwagę dobroduszność Palikota wyrażona na jego blogu, słowem dobry jest w te gierki.

SDP dopadło hienę na miarę swoich możliwości…

To mitomanki

Jest taki jeden Biernat, co się mitami zajmuje, Tadeusz profesor. Miałem nieprzyjemność egzaminacyjną z mitologią Biernata. A właściwie z wynalazkiem pod nazwą teoria polityki. Ów Biernat utrzymuję, że tępy lud łyknie nawet najbardziej nieprawdopodobna bzdurę, wystarczy ją atrakcyjnie ubrać. To taka moja luźna interpretacja tegoż. Coś w tym musi być, skoro w życiu nasłuchałem się już bredni, w które ludzie wierzyli jak w Matkę Boską Częstochowską… że ino zapodam kilka, których w przedziwny sposób nie mogę zapomnieć.
1.Litwini dobrze grają w koszykówkę, bo tam u nich konstrukcja koszy pozbawiona jest tablic. Normalnie mają same obręcze przytwierdzone do słupów. Dlatego też młodzież spod Kowna ma tak ułożone nadgarstki, że trafia tylko i wyłącznie czyściochy, bo jak nie ma tablicy, to nie ma od czego odbić piłki… proste nie.
2. Trener były selekcjoner Piechniczek, stwierdził niedawno, że Serbowie dobrze grają w piłkę nożną, ponieważ mają w organizmie geny czetników partyzantów z czasów II wojny światowej. Dlatego mimo trudnej sytuacji gospodarczej w tym kraju młodzież na ofunflanych (nie tam żadnych „Orlikach”) boiskach rżnie w piłkę na potęgę. Wszystko po to, aby się wyjechać grać na Zachód. Jest jeszcze opcja, że chłopaczki lubią po prostu grać, ale nie koniecznie zaraz do NRF-u wyjeżdżać.
3. Piechniczkową teorię o Serbach żywcem pasuje do tej, w której w koszykówkę potrafią grać tylko Murzyni. Kto Murzyna ma, u tego Murzyn gra?
4. Aha, no i Polacy, ci ponoć kontratak wyssali z mlekiem matki. Mamy gen o nazwie husaria, który uruchamia się podczas meczów piłkarskich. Dlatego potrafimy grać tylko z kontry. Z czego zazwyczaj do przerwy wychodzi nam 0:1.
Więcej bzdur nie pamiętam
ale
ciąg dalszy chyba nastąpi…

Rzutmy rożne

 

Jak patrzę na ryj Smudy, to mogę powiedzieć, że nic z tego nie będzie. A jeśli już, to najwyżej kiszka. No, ale dla tak zwanej prasy centralnej – Gazety Wyborczej i nie tylko – to złoty cielec, zbawca, mesjasz, prorok kurna globalny. Choć tu i ówdzie pojawiają się już głosy rozsądku, że ten starszy pan od ponad roku niczego nie wygrał, przegrał prawie pewne mistrzostwo z Lechem Poznań itp., itd.
Parę lat temu przeczytałem wywiad z Maciejem Szczęsnym w Dużym Formacie, i fragment tej rozmowy – który szczególnie zapadł mi w pamięci – pozwoli wam poznać bliżej morfologię Smudy, zwanego również Franzem. 
 

 -  I jak było w szatni Widzewa?

- Chłopaki przyjęli mnie dobrze. Ale przy pierwszej przemowie trenera Franciszka Smudy dostałem padaczki ze śmiechu. Chłopaki byli przygotowani, postawili kołnierze od dresów, żeby zasłonić usta. “Frantz” mówi: “Dziś zajmiemy się rzutyma rożnami… rzutymi rożnemi…”, z boku ktoś podpowiada: “Trenerze, kornerami”, Smuda: “A chuj, kornerami”, to ja padłem, jakbym był w kabarecie. Ale po dwóch tygodniach byliśmy z “Frantzem” najlepszymi kumplami. Pozwolił mi dojeżdżać codziennie z Warszawy na trening, tylko żebym się nie tłumaczył, że się spóźniłem pięć minut, bo mi dróżnik w Przecławiu opuścił szlaban.

I co wy na to? Już widzę – oczyma wyobraźni – te kornery kadry narodowej…

tb_pathToImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/loadingAnimation.gif";tb_closeImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/tb-close.png";