* You are viewing the archive for the ‘Kołaczkowo’ Category

Spot reklamowy wsi Kołaczkowo

Zawsze mówiłem, że czynnik społeczny jest bardziej kreatywny niż czynnik urzędniczo-biurokratyczny. Więc ja, jako czynnik społeczny postanowiłem wspomóc kulejącą nieco promocję Urzędu Gminy w Kołaczkowie. Zrobiłem spot reklamowy mojego kochanego Kołaczkowa. Okazja jest przecież do tego znakomita – 700-lecie istnienia miejscowości. Myślę, że po tej rocznicy musi coś pozostać, to nie może się skończyć tylko na jednej imprezie. Dlatego wymyśliłem tę reklamówkę.  Tematyka klasyka… biznes, ludzie, pieniądze itd. Miało być krótko i na temat – 30 sekund, wyszło 51…za długo kochanieńki, za długo.  Takie Kołaczkowo chciałbym widzieć.. duże, dziejące się, mocarne, uśmiechnięte, piękne. A zatem jedziemy z koksem.  Aha… jak urząd będzie zainteresowany spotem to możemy się dogadać, że tak powiem…

Change We Need!

radek-sikorski

Fotograf, który zdjął fotkę powyżej będzie prezydentem Najjaśniejszej – niewykluczone że jeszcze w tym roku. Wszyscy poznali oczywiście, że to zdjęcie Radosława Sikorskiego, które wygrało World Press Photo w 1988 r. Przedstawia nieżywych mieszkańców afgańskiej wioski po sowieckim nalocie. Takich prezydentów nam potrzeba, co zdjęcie potrafią zrobić, coś napisać i że tak powiem paru moskali granatem uspokoić. Proszę się nie niepokoić. To nie jest początek kampanii wyborczej Radka Sikorskiego na prezydenta na blogu Filipa Biernata! Oj nie! Jeno chciałem zwrócić uwagę, że w Radku wielu moich rodaków lokuje swoje nadzieje. Chodzę po Kołaczkowie i ciągle słyszę: Change We Need! Yes ,we can! No kurwa obłęd jakiś. Ludzie chcą zrobić czeńdża z Kaczyńskiego na Radka i to w Kołaczkowie! Wydaje mi się jednak, że Lech się tak łatwo nie podda, skąd to wiem? Znikąd! Czuję podskórnie, że Lech się podoba. Bo przecież to Polak jak ty czy ja, tak precyzyjnie odmierzony jak metr z Sevre pod Paryżem.

Promujemy basket na wsi

Więcej na ten temat można przeczytać na wrzesnia.info.pl

Talenty czekają na skautów

 

Z pałętania się po sieci, czasami coś wynika. Ostatnio łaziłem po kanale z filmikami i szukałem, śladów życia w Kołaczkowie. I trafiłem… na trening ekipy TW Kołaczkowo (TW – to Teresa Waszak), bo jakby kto nie wiedział, to radna powiatowa ma swoją drużynę piłkarską. ManU, to jeszcze nie jest, ale za przeproszeniem Crystal Palace, to i owszem.
 A więc było po Sylwestrze (a może przed?)– 1 stycznia. Czterech panów, w tym jeden za kamerą, uprawiało noworoczne granie w stylu Cracovii Kraków. Uwagę przykuwa jednak czworonożny futbolista, który biega za piłką jak szalony, to chyba jakiś defensywny pomocnik! Ale właściwie, po co ten filmik? Ano panie, dla skautów, dla poszukiwaczy talentów. Nawet słuchać proroczy głos zza kadru: Stilica też wypatrzyli na youtube.

Ja, Redaktor

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po kilkuletniej walce spowodowałem, że ulica Szkolna w Kołaczkowie została wyremontowana, jako zadośćuczynienie  wójt dodał mi nawet chodniczek, powiem szczerze – wzruszyłem się (ale nie płakałem). Walkę rozpocząłem zrazu jak nastałem w Kołaczkowie, mniej więcej w końcówce 2005 r. Czesław długo się opierał, no i cóż… przegrał wybory. Wojtek też na początku kręcił nosem, ale z biegiem dni i nocy nabrał przekonania, że redaktor drogę mieć musi. No i redaktor ma i sąsiedzi też. A czy Wojtek wybory wygra, to nie wiem. Jak będzie dobrze kombinował to wygra, a jak nie to nie. Nie sposób mi nie zgodzić z tą ludową mądrością. Sprawa Szkolnej była już podnoszona na tym blogu choćby tutaj.    

A tak ul. Szkolna wyglądała jeszcze niedawno…

szkolna2a.jpg

Jak zabije mnie kaszanka

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ile z tego będzie kaszany?

To nie ulega wątpliwości, pomagałem w rzezi. W kodeksie karnym określone to jest jako współsprawstwo. Woziłem świnie na ohydną śmierć, powinna spotkać mnie zasłużona kara. Kodeksowo wypada jakieś 25 lat więzienia. Jak to paskudne pomocnictwo wygląda już dawno  temu opisałem na pewny blogu, więc zacytuje tylko: Świnia od początku wie, że coś jest nie tak. W patyku pojawia się człowiek, ale nie sypie paszy, ani gnoju nie wyrzuca, tylko nerwowo się kręci. Udaje przyjaciela, czule poklepuje po szczecinie, po karku głaszcze i otwiera…patyk. Świnia głupieje do reszty od namiaru przestrzeni. W drzwiach widzi jakiś dziwny przedmiot, więc załącza ręczny hamulec. Człowiek przestaje być przyjacielem, bo pcha od zadka stukilowego lamora prosto do klatki. Ściśnięte zwierzę w klatce przeraźliwie kwiczy i sra ze strachu(…)
Pan Bóg chciał i uwolnił mnie z funkcji pomocnika farmera. Od kilku miesięcy nie pomagam w rzeziach, więc spodziewam się nadzwyczajnego złagodzenia kary. Jest jednak takie słowo tradycja. Nakazuje ona świniobicie przed Bożym Narodzeniem. Tradycja zostanie dochowana, świntucha ubiją osoby trzecie. Zwłoki: dwie wanienki kiełbas, miska kaszanki ,wiadro smalcu i plaster szynki zostaną mi dostarczone na stół. To dobrze, bo lubię kiszkę smażoną, bo jest tania i dobra.  Lecz świnia może zabić zza grobu. Wystarczy że do kiszki wpuści jad i normalnie po człowieku. To jak mawia klasyk fakt autentyczny o czym można przekonać się tutaj.

Pierdel, serdel, burdel

Burmistrz Tomasz Kałużny onegdaj rzekł: chciałbym, aby Września wyglądała jak niemieckie miasteczko, może to powiedział używając innych słów, ale sens mam nadzieje oddałem prawdziwie. Chodziło, o to aby we Wrześni było klinicznie czysto, kolorowo, wesoło, zwyczajnie przyjemnie dla duszy i ciała. Mer wrzesiński zaczął tę doktrynę wdrażać od wtłaczania chińszczyzny (granit) w centrum miasta; rynek, deptak… front robót pojawił się również w miejskich parkach. W tym o imieniu Józefa Piłsudskiego zaczęła sikać sikawka, zwana dalej fontanną, którą zainstalowano w stawku. No i właściwie, można powiedzieć: brawo burmistrz! Tyle, że… szedłwszy (Tej magister nie pisze sie “szedłwszy” tylk szedłszy. Pała z imiesłowów u Czajkowksiej była? -Redaktorek) niedawno z małżonką alejką w kierunku jeziora zauważyłem, jak mawiał marszałek Piłsudski: pierdel, serdel, burdel. Od mostku na Wrześnicy vis a vis mleczarni do ulicy Parkowej trawa po kolana, a kwiatki nazwane również mleczem rozpylają się ile chcą i gdzie chcą. Na poboczu asfaltowej ścieżki leżą jakieś kupy gnijącej zielonki, która se spadła i se tak leży pewnie drugi miesiąc albo dłużej. Nic tylko jak zatknąć w tę kupę flagę biało-czerwoną… Jak ma być po niemiecku( troszkę pachnie mi to zdradą przed Euro 2008), to niech daj Boże będzie, ale w każdym zakątku naszej mieściny z aspiracjami.
Sprawy trawnikowe nie są uregulowane również w Kołaczkowie. Park w ¾ należy do gminy, a w ¼ do powiatu. Trawa należąca do powiatu została przycięta zgodnie z zaleceniami ministra rolnictwa. Ta gminna trawa zaś czeka na zmiłowanie boskie, a dokładniej na artystę, który rzeźbi na co dzień, a trawę kosi od czasu do czasu…Za tydzień nie będzie parku tylko busz, albo inna dżungla.    

Inwazja z Kanady

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jest takie prasłowiańskie powiedzenie: srają muchy idzie maj. I zasadniczo wszystko się zgadza, maj już jest, nawet jego druga dekada. Są muchy i nawet chrząszcze kanadyjskie.  A czy srają, to nie wiem, ponieważ nie widziałem. Natomiast robactwo na pewno gryzie.  Wczoraj dzięki muszkom i ich kuzynom chrząszczom  na imprezie w Kołaczkowie publiczność nie dopisała, bo od skrzydlatego dziadostwa nie można było się opędzić. Uczestnictwo w takich warunkach nie należy do najprzyjemniejszych.
Krwiożercze bestie dorwały również mnie.  Szedłem sobie ulicą Wrzesińską, gdy nagle coś mnie ugryzło w łydkę. Spojrzałem w dół. A tam to bydle, rodem z Kanady. Chrząszcz usiadł na mojej nóżce i wbił swoje kły w moje aksamitne ciało. Polała się krew. Kanadyjczyk zaczaił się na mnie na klonie (notabene którego fotografuję  w nocy od kilku miesięcy) i skoczył na mnie jak komandos z Navarony. Nie spodziewałem się Niestety gada przez ten czas nie spostrzegłem dlatego byłem łatwym celem…
Po przegrupowaniu sił, nastąpił kontratak. Szybki uderzeniem z plaskacza uśmierciłem owada. Na dłoni pozostała mi krwista miazga, którą wtarłem w korę klona. Ot taki znak wojownika, jak Predator albo inny Obcy. Wnerwiony całym wydarzeniem poszedłem do domu. W lodówce czekał już kolega Carlsberg…

Slum dunk

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jest klimacik do gry. Asfaltowe boisko, zabytkowe otoczenie, kwitnące i pachnące kasztany, no i jak na wioskę przyzwoite kosze, aby można było rozegrać małą partyjkę. Problem w tym, że nie ma z kim! Niestety koszykówka jest w odwrocie, zresztą cały sport, albowiem z troską zauważam, że w formach niezorganizowanych nikt nie uczestniczy. Trzeba całe towarzystwo zabawiać na siłę, a to w lidze, a to w turnieju, w innych przypadkach tak zwane życie sportowe nie istnieje.  Odnotowuje tylko ten fakt, i do nikogo o nic nie mam pretensji… bo i o co.  Jednostka może i jest świadoma zjawisk społecznych, ale żeby tak sama mogła coś zmienić, to nie bardzo chyba. A więc nie pozostaje mi nic innego, jak samemu trenować osobiste, dwutakty, piwoty i inne figury, aż do zrzygania. I tylko czasami babcia reymontowa  przyjdzie pogadać, popatrzeć, ponarzekać… 

Nasz biskup bloguje

W moje ręce wpadł ostatni numer „Przewodnika Katolickiego” nr 17/2008. Głównym tematem wydania była osoba biskupa Zbigniewa Kiernikowskiego (diecezja siedlecka), który ewangelizuje za pomocą Internetu. Hierarcha pisze bloga o nazwie e-Rozmowy o Dobrej Nowinie. Dlaczego to robi? Oto co powiedział „PK”: Nigdy przedtem nie korzystałem z Internetu w taki sposób, ale skoro dziś jawi mi się taka możliwość, to nie mogę z niej nie skorzystać. Mam nadzieję, że Internet może być pomostem w dotarciu do pewnej grupy ludzi, którzy czasem, być może przez przypadek, trafią tutaj i nawiążą kontakt z kimś, kto głosi Ewangelię. Cały wywiad można przeczytać tutaj.
Biskup Zbigniew Kiernikowski urodził się w Szamarzewie, w tym naszym wrzesińskim! Święcenia kapłańskie  natomiast otrzymał w pobliskich Sokolnikach. Od 2002 r. jest Biskupem Siedleckim. Warto też zaznajomić się ze szczegółowym życiorysem duchownego, ponieważ jest to postać nietuzinkowa.

tb_pathToImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/loadingAnimation.gif";tb_closeImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/tb-close.png";