Września
No Comments Pijane miasto
Po nowych brukach, świeżych asfaltach i kolorowych elewacjach pełzają zastępy pijaków. Najbardziej widoczni są ci pełnowymiarowi; zniszczone, mlaskające twarze, czerwone nosy, ręce w starej dżinsowej kurtce, stoją na chińskim trotuarze czekają na coś, na kogoś, bądź na boskie zmiłowanie. Większość jednak ukrywa się w biurach, szkołach, firmach, instytucjach, pięknych domach, to pijani szanowani obywatele. Września tonie, jak miasteczka nad Odrą, albo Wisłą. Tonie w jeziorze wódy. Promile rozlały się wszędzie: pod szkołami, przedszkolami, kościołami, kuszą… wniebowstąpieniem… Wały puściły już dawno. Skala dramatu jest wielka. A to wnuczek chce udusić swoją 90-letnią babcię, bo zabrakło mu 5 zł na flaszkę, a to mamusia z tatusiem przyjęli tyle elementu baśniowego, że na dupie niemowlaka zasechł dwudniowy gówniany skobel. Codzienność alkoholiczna, to także długa jak magistrala transsyberyjska wokanda we wrzesińskim sądzie: dziesiątki wniosków o przymusowe leczenie odwykowe, główna robota wydziału cywilnego. Karny też tonie w artykule 207, no przecież jak tatuś pije, to nie wolno mu przeszkadzać. Jest też cała rzesza podwójnie zgazowanych. Policja poprawia sobie statystyki i to jedna dobra rzecz z tego wynikająca. Potrzebna jest doktryna powstrzymywania lobby alkoholowego! Dosyć farsy o nazwie komisja antyalkoholowa! Dość chorego system przyznawania koncesji! Dosyć chorych układów!