Hende hoch!

A więc wojna. Jakiś pancernik podpłynął na dwa metry i wali jak do kaczek. Widzę ludzi na koniach - hej szable w dłoń,  szable w dłoń – i ten tego panie na czołgi; normalnie szabelkami w te lufy od czołgów walą.  Z boku ktoś film kręci i tak zostanie na wieki wieków amen. Był jeszcze taki kapitan co się granatem rozerwał – niby samuraj taki, ale raczej z deklem miał. Zwrot zaczepny nad bzdurą, ależ to piękne było. Do nieba czwórkami szli. Prezydent charczał do mikrofonu, i z tego powodu bohaterem był.  Orzeł uciekł był i przepłynął, cały Bałtyk bez mapy, by trafić na angielską minę. Widzę mięso armatnie z bitwy powietrznej angielskiej, spod Lenino i Monte Cassino. Widzę  też  ten handelek teherański i jałtański i tak sobie myślę, że my ty wojny panie ładny nie wygrali…

Skomentuj wpis


tb_pathToImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/loadingAnimation.gif";tb_closeImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/tb-close.png";