* You are viewing the archive for Sierpień, 2009

Hende hoch!

A więc wojna. Jakiś pancernik podpłynął na dwa metry i wali jak do kaczek. Widzę ludzi na koniach - hej szable w dłoń,  szable w dłoń – i ten tego panie na czołgi; normalnie szabelkami w te lufy od czołgów walą.  Z boku ktoś film kręci i tak zostanie na wieki wieków amen. Był jeszcze taki kapitan co się granatem rozerwał – niby samuraj taki, ale raczej z deklem miał. Zwrot zaczepny nad bzdurą, ależ to piękne było. Do nieba czwórkami szli. Prezydent charczał do mikrofonu, i z tego powodu bohaterem był.  Orzeł uciekł był i przepłynął, cały Bałtyk bez mapy, by trafić na angielską minę. Widzę mięso armatnie z bitwy powietrznej angielskiej, spod Lenino i Monte Cassino. Widzę  też  ten handelek teherański i jałtański i tak sobie myślę, że my ty wojny panie ładny nie wygrali…

Gównojady

 

Lubicie chleb, pizzę, albo pączki? Pyszne są prawda? Uprzejmie informuję, że prawdopodobnie zjadacie cudze gówna, a nie frukta! Na dodatek – owe pizzy i buły – podlane są domestosem, albo cifem i owinięte papierem toaletowym. Jak to się dzieje?
Otóż dzielna brać rolnicza, jak wiadomo słynie z robotności i oszczędności. Wszelako – ta oszczędność przybiera formy skrajne, co słusznie mądrość ludowa ujęła w powiedzeniu: skobla u dupy sobie wyżre. Toteż odosobnione persony – dla celów badawczych nazwijmy ich gównojadami – oszczędzają na wywozie nieczystości płynnych, potocznie zwanych szambem.  Zatem gównojady własne gówna wywożą na jak najbardziej własne pola ( fakt autentyczny występujący w mojej gminie, ale nie tylko). Po czym na tych poletkach rośnie zboże: pszeniczka i żytko, a ze zmielenia tegoż powstaje mąka, z której dusi się buły i inne pizze..a więc gównojadztwo rozprzestrzenia się jak ptasia grypa…na innych nieświadomych poprzez punkty zbiorowego żywienia.

 Pan, ja, społeczeństwo jest nim już zarażone. Ba! Nasze usta są pełne gówien, prze to brakuje słów po prostu…

Ryje

Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry, po trzykroć dzień dobry, jak mawia klasyk… Jak wszyscy widzą jest mały zastój, więc panie ładny do roboty!
Spis rzeczy ostatnich:

W ostatniej „Polityce” luknąłem na reportaż o paparazzi (czy to się kuźwa jakoś odmienia?) zwanych z polska ponoć paparatami. Tekst jak tekst, rozbawił mnie slang używany przez jak to ujęto fotografów tabloidalnych. Na przykład: ryje – to celebryci, ścierwojad – paparazzi, kotleciarz – fotograf grzecznych kronik towarzyskich, żywiec – spontaniczne zachowanie ryja, który nie wie, że go fotografują.

Małecki pożyczył mi „Newsy w sieci. Internet i dziennikarstwo”. Przeleciałem z grubsza. Zainteresowały mnie podrozdzialiki o blogach. I co się stało się? Dziennikarzy w Stanach wywalają z pracy, za to że „po godzinach” piszą na blogach (nawet tych co majstrują pod pseudonimem). Robotę stracił m.in.: Steve Olafson z „Houston Cronicale”, swoje blogi zamknęli też Kevin Sites z CNN, i  Josuha Kucera z „Time”. Znacie ich prawda? A u nas co? Blog nadal mylony jest z blokiem. I na stojąco pod szafę wchodzi.

Nasi tu byli, to znaczy w  Canal+Sport . Okazuje się, że  program Liga+, i inne programy sportowe, robione są w iMovie (przynajmniej tak to wygląda). I że tak powiem, człowiek co nieco podpatrzył. Przyda się.

tb_pathToImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/loadingAnimation.gif";tb_closeImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/tb-close.png";