Od piątku jestem rozklejony. Właściwie to ja i kilku innych wymiękło jeszcze w trakcie wystawy. Minął rok, ale nie jestem w stanie z siebie wydusić kilku zadań o Eryku, po prostu nie mogę… i nie wiem, czy to kiedykolwiek będzie możliwe. Ale co do pewnej sprawy jestem już pewny. Eryk – w pewnym momencie – dał mi takiego kopa w dupę – że się obudziłem, dzięki temu odnalazłem perspektywę. Na efekty nie trzeba było czekać, były wymierne…
Robi się wielkie halo. Obojętnie, którą lodówkę otworzę, to siedzi tam łysy Gortat; Gortat z niemowlakiem, Gortat z piłką, Gortat mówiący jak polonus, Gortat rozdarty, że owszem dostanie 32 miliony baksów, ale za Chiny nie wie, gdzie będzie grał. A co z niego za gwiazda? 4,5 punktu, 3,8 zbiórki i półtora bloku, to są gwiazdorskie statystyki? Opanujcie się trochę. Oooo, nawet żona przed chwilą zapytała: kto to jest ten Gortat? Nie, nie odezwał się we mnie Polaczek. Trzymam za niego kciuki. Niech zagra w Dallas, niech wbija w tablicę LeBrona, Kobego i Wade`a. Niech poprowadzi reprezentację do medalu Mistrzostw Europy. Niech w całej tej historii pojawi się wątek wrzesiński; a więc niech Łukasz Koszarek podaje jak najwięcej piłek Gortatowi, a ten niech ładuje balę z góry do kosza.
Tylko nie znoszę tego walenia w bębenek, normalnie rzygam jak słyszę te tony, podczas gdy jeszcze niedawno wszyscy mieli go w dupie. Co trzeba zrobić, aby dostać kontrakt na 32 miliony? Gortat prezentuje i objaśnia:
Podobno ślepnę. Kultywując rodzinne tradycje bramkarskie (dziadek stał na bramce w Victorii) przyjąłem etat golkipera podczas poniedziałkowych prób przez omyłkę nazwanych graniem w futbol. Bramkarzem jestem znakomitym, czego niestety nie potwierdzają fakty. Można powiedzieć, że babole to moja specjalność, stąd pojawiło się podejrzenie, że jestem ślepy, to znaczy niby nie widzę piłki, jak ona sobie leci, albo raczej zapier… w stronę bramki. Okulistów na boisku naliczyłem już kilku; konsylium wydało wyrok, Biernat jest ślepy…
Skazany na ślepotę, powie tyle: a chuja! Do zobaczenia w poniedziałek!
Mieliście kiedyś wrażenie, że ktoś was stale obserwuje? Taką schizę mam codziennie, jak się okazuje nie bez podstaw. Otóż będąc w stanie błogosławionym, czyli wtedy gdy wykonuję strategiczne czynności służbowe, jakiś paparazzo stuka mi fotki. Potem te dzieła lądują w moim telefonie… żebym sobie popatrzył. No cóż. Wspólnym mianownikiem tych fot jest, to że jest w nich pokazywana moja strona od dupy. Nie dziwi mnie to wcale. Kiedyś chciano mnie szantażować fotką mojej owłosionej dupy( nie widziałem jej)… co zostało już na tym blogu opisane. Według owego paparazzo od tyłu wyglądam tak: