Bi Bi Si
Fot. Krzysztof Korpik
- Co tam pan mosz? Bi Bi Si? – rzekł kiedyś przedstawiciel władzy do młodego redaktorka, który na sesji w Nekli pojawił się z dyktafonem kasetowym, aby utrwalić światłość myśli władzy miejscowej. Było to gdzieś w końcówce lat 90. – może w 1997 albo 1998r. Przedmiot plastikowy nagrywający nie był jeszcze wtedy codziennością na tego typu konwentyklach… wiadomo na wieś wszystko dociera z opóźnieniem: prąd, telefon, wodociąg i dyktafony też. Ów chuderlawy redaktorek odparł na to jakoś tak: – Nie panie! Tu Radio Wolna Europa! Choć głowy za to nie położę. Minęło dziesięć lat i teraz każdy ma dyktafon w telefonie. Po bondowsku nawzajem można się nagrywać, robić sobie zdjęcia i wysyłać to w sieć bez żadnej kontroli, i nie ważne to czy wieś czy miasto, Paryż czy Franulka. Bo my teraz panie internat jezdymy!
Mnie też dopadły ostatnio multimedia jak onegdaj starych ormowców z Nekli , no i jak przypomnę sobie tak metaforycznie i parabolicznie ten dyktafon co aferę zrobił na sesji, to się łezka w oku kręci. Kiedyś dyktafon wrażenie robił, a teraz to już nie wiadomo co, chyba fikołki tylko jakieś…
