Września
No Comments Zimna wojna
W d… mnie strzyka, jak słyszę te wszystkie opowieści. Ale cóż… jak nie wiecie, to wam powiem, a raczej napiszę. We Wrześni mamy coś w rodzaju zimnej wojny. Kałużny walczy z Jaśniewiczem, albo Jaśniewicz z Kałużnym. Albo raczej dwór Kałużnego walczy z dworem Jaśniewicza lub na odwrót. Mówi się też o dwóch obozach „kałużnikowym” i „dyziowo-krystynowym”, cokolwiek to znaczy.
Tak naprawdę nie wiadomo, kto z kim walczy i o co. Przejawia się to, przede wszystkim w mniejszych lub większych złośliwościach, bynajmniej tak twierdzą baby na wrzesińskim targu. Kilka przykładów o tych bab zasłyszanych: Pierwszy Powiatowy przez miesiąc nie może umówić się na spotkanie z Pierwszym Ratuszowym, albo Pierwszy Ratuszowy zapomina dać cynka Pierwszemu Powiatowemu, że jest kilka milionów do załatwienia w pewnym ministerstwie. Jaja jak berety, ale baby zaświadczają, że umyte…
Ciekawe jak to się skończy?! Może Koreą, może Sajgonem, może bratnią pomocą. Nie daj Boże podniesioną rękę, władza odrąbie… moją rękę.