Września
No Comments Panie Waldku Pan się nie boi!
Bliżej nie znani z imienia i nazwiska puczyści, chcieli obalić siłą Waldemara Grześkowiaka jaśnie panującego nam zastępcę burmistrza Września. Pucz (nie mylić z zamachem stanu) był zorganizowany przebiegle, a puczyści działali w białych rękawiczkach. A było to tak. Do krwioobiegu wrzesińskiego wpuszczono zatrutą torpedę z informacją, że: Grześkowiak ma być zdjęty ze stanowiska, na jego miejsce miał być wstawiony Tadeusz Świątkiewicz – teraz sekretarz gminy. Torpeda pędziła coraz szybciej i szybciej, a wieści były coraz bardziej apokaliptyczne. W ratuszu powołano Kolegium Szefów Połączony Sztabów. Ciało to miało rozwiązać kryzys. Na Zalew Wrzesiński został wysłany ORP „Generał Abraham”, aby przechwycił niebezpieczny obiekt. Marynarzom dopisało szczęście. Po zbadaniu torpedy okazało się, że był to ślepak, właściwie wydmuszka. W raporcie tajnych służb gminnych można przeczytać:
Obiekt niewiadomego pochodzenia. Zbudowany na częściach i kompozytach pochodzących z Korei Północnej. Nie odnaleziono materiałów rozszczepialnych, ani zapalnika. Użycie obiektu miało cechy prowokacji. Prawdopodobny cel: destabilizacja struktur władzy, sianie zamętu z zamiarem rozbicia szeregów partyjnych. Wszczęto czynności operacyjne w celu wykrycia prowokatorów.