Chory, psychiczny i debil
W Kołaczkowie jest minus pięć stopni Celsjusza, to zapewne znak, że idzie wiosna. W Pyzdrach za to idzie koniec świata. Tą przepiękną mieściną rządzi, chory, psychiczny i debil, bynajmniej tak to miał określić burmistrz Krzysztof Strużyński. Jednak pyzderski mer, zapewne nie miał na myśli siebie jako boga występującego w trzech osobach, ale swoich „kochanych” radnych, dokładnie dziewięciu radnych z klubu „Siedmiu”, że brzmiało śmieszniej.
Chciałem tylko zauważyć, że przypadek pyzdrski, nie jest jednostkowy, to właściwie codzienność we wrzesińskim samorządzie. Pogarda na linii zarząd – rada, jest na porządku dziennym. Sęk w tym, że burmistrz Pyzdr, nie wytrzymał i prawdopodobnie podzielił się swoimi spostrzeżeniami publicznie, tj. na posiedzeniu komisji. Zaś inni wójtowie, burmistrzowie i starostwie, podobne złote myśli zatrzymują przy sobie (może tłamszą w sobie?). Choć ich lekceważenie i tak przelewa się zza uśmiechniętej fasady. Można to odczytać z formy z jaką komunikują się z rajcami, najoględniej pisząc jest to ton prześmiewczo-zgryźliwi, bo zazwyczaj chodzi o to, aby radnego ośmieszyć, bo był odważny i chciał o coś zapytać. Mimo to, samorządy , rady, burmistrzowie, jakoś funkcjonują, a to panie jak nic musi być polityka…innego wytłumaczenia nie ma.
