…a my muszymy robić…

Roczek tego bloga smyknął tak jakoś niepostrzeżenie. Wtajemniczeni wiedzą, że zaczęło się w bloxie, a potem była przeprowadza majdanu do wordpressa, patrząc z perspektywy czasu, był to dobry ruch.  To jakby wyprowadzić się z bambusowej chatki, do powiedzmy poniatówki.  W tym czasie powstało 98 wpisów, nie licząc tych, które musiały być usunięte, ze względu na zobowiązania kontraktowe (czy nie pięknie, to ująłem?!), a więc de facto było ich trochę więcej. Daje to porażającą średnią - 0,2 wpisu na dzień.  Zadowolony jestem również z tego, że ruszyło blogowisko, kilku ludków pisze, więc nie jestem sam. Ostatnio odkryłem kolejnych trzech z dystryktu wrzesińskiego i poddałem ich obserwacji:
Ciemność widzę…, Śliwczyński jestem, FATtombo.

Poza tym nic się nie zmieniło, jak mawia klasyk: Prezes jadzie na urlop, a my muszymy robić… I tym optymistycznym akcentem kończę tę nieco wymóżdżoną blogonotkę.  Życzenia powodzenia na następny rok można wpisywać w komentarzach.  

Jeden komentarz to “…a my muszymy robić…”

  1. centrefold napisał/a:

    lut 05, 09 at 11:18 pm

    Życzę więc; płodności w pisaniu, owocności w pomysłach, spełnienia we wszystkim, co spełnienia potrzebuje. Z pozdrowieniami.


Skomentuj wpis


tb_pathToImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/loadingAnimation.gif";tb_closeImage = "http://filip-biernat.pl/wp-includes/js/thickbox/tb-close.png";