Tak ogólnie
1 Comment …a my muszymy robić…
Roczek tego bloga smyknął tak jakoś niepostrzeżenie. Wtajemniczeni wiedzą, że zaczęło się w bloxie, a potem była przeprowadza majdanu do wordpressa, patrząc z perspektywy czasu, był to dobry ruch. To jakby wyprowadzić się z bambusowej chatki, do powiedzmy poniatówki. W tym czasie powstało 98 wpisów, nie licząc tych, które musiały być usunięte, ze względu na zobowiązania kontraktowe (czy nie pięknie, to ująłem?!), a więc de facto było ich trochę więcej. Daje to porażającą średnią - 0,2 wpisu na dzień. Zadowolony jestem również z tego, że ruszyło blogowisko, kilku ludków pisze, więc nie jestem sam. Ostatnio odkryłem kolejnych trzech z dystryktu wrzesińskiego i poddałem ich obserwacji:
Ciemność widzę…, Śliwczyński jestem, FATtombo.
Poza tym nic się nie zmieniło, jak mawia klasyk: Prezes jadzie na urlop, a my muszymy robić… I tym optymistycznym akcentem kończę tę nieco wymóżdżoną blogonotkę. Życzenia powodzenia na następny rok można wpisywać w komentarzach.