Też mam coś z Pacewicza
Przygłupek, niedouczony, słoma mu z papci wystaje. A także nie chodzi do kina, teatru, opery, nic nie czyta, co skutkuje tym, że nie potrafi pisać. To powszechne wyobrażenie o dziennikarzu gazety lokalnej prezentowane przez kolegów z mediów regionalnych i ogólnopolskich. Rzecz jasna nikt nie mówi tego, co myśli, ale wystarczy być przez takiego jednego czy drugiego potraktowanym, zwłaszcza przez klientów z telewizji. Choć pisarczykowie z Poznania, też potraktują cię z góry, przecież oni są z miasta stołecznego, a ty jesteś debilem ze wsi. Onegdaj roz… mnie redaktor Karolina Lewicka z TVP (pochodzi z Wrześni) która zapytana (na szczęście dla niej nie przeze mnie), czy chciała by pracować w gazecie lokalnej? Odpowiedziała, że: nie chce się już zniżać do tego poziomu, czy coś w tym stylu. No i wszystko jasne!
Dlatego mnie, prostego chama ze wsi ucieszyła ostatnia napierdalanka w warszawce. Piotr Pacewicz z „GW” powiedział Bogdanowi Rymanowskiemu z „TVN”: - Pan jesteś niedziennikarz roku! Prawie łzy wzruszenia zlały mi twarz, albowiem to przysłowiowe sedno tarczy. Pacewicz napisał to, co ja sobie pomyślałem, gdy usłyszałem że Rymanowski wygrał. Te Grand Pressy, to lipa, wygrywają je przeważnie ludzie co czytają głodne kawałki z promptera, no albo właśnie… Lisy, Olejniki, którym nagrody należą się jakoby z abonamentu, bo my proszę państwa jesteśmy sławni. Prasa dostaje z wielkiej łachy, gdy faktycznie w TV przypadkowo nie na rodzi się nowy gwiazdor. W skrócie: jak się odpali się telewizor, to widać że debil na debilu i debilem podparty. Oczywiście nie ma mowy, aby nagrodę dostał ktoś z prasy lokalnej, przecież to byłoby dopiero larum… o niedziennikarzu roku pisałby niejeden Pacewicz…

Edas napisał/a:
gru 24, 08 at 5:01 pmCiekawy wpis na podobny temat napisał JKM na swoim blogu:
http://korwin-mikke.blog.onet.pl/2,ID355415522,RS1,index.html
pozdrawiam