Września
No Comments Poezja Bronksu
Gdy Tomasz Kałużny zobaczy ten napis z ulicy Sienkiewicza, to zapewnie spadnie ze swojego burmistrzowskiego stołka. Przecież to prowokacja! Atak na najbardziej reprezentacyjny punkt miasta! Otóż jakiś uliczny poeta pojechał rymem częstochowskim po murze jednej z kamienic: Teraz patrzysz na wrzesiński Bronx, wypierdalają jak nie jesteś stąd. Debile. Trochę z boczku tradycyjne: CHDWP, co w pewnych kręgach znaczy dzień dobry, albo dobranoc. Analizując treść: podmiot liryczny miał zapewne na myśli, że rynek, ulica Sienkiewicza, Dzieci Wrzesińskich, Jana Pawła II(sic!), Fabryczna, to najbardziej oszczany, osrany, i zapewnie niebezpiecznie rejon miasta. Stąd w wierszu pojawia się określenie wrzesiński Bronx, czyli porównanie z najbardziej osraną i oszczaną i niebezpieczną dzielnicą w Nowym Jorku. Trzeba się zastanowić, czy to prawda? Za moich młodzieńczych czasów, na tymże terytorium można było owszem dostać w ryj, od różnych Budzynów, Plutów i Kwapów. A teraz, to nie wiem, bo starzy znajomi dziwnie poznikali z ulic. Legenda o „trójkącie bermudzkim” – wspomniane wyżej ulice, ciągle funkcjonuje, nowe chodniki i neony niewiele zmienią, bo przecież nie w tym rzecz.