Tak ogólnie
4 Comments Generacja Y
W mojej WC Czytelni dobijam resztówki teczkowej prenumeraty „Gazety Wyborczej”. Często właśnie są to „Wysokie Obcasy”, dodatek dla bab do sobotniego wydania, który ląduje właśnie w łazience za sprawą mojej kochanej żony. Znalazłem w tymże periodyku artykuł o Yoanis Sanchez, blogerce z Kuby, która za swoją witrynkę otrzymała nagrodę dziennikarską im. José Ortegi y Gasseta od największego hiszpańskiego dziennika „El Pais”. Kobieta walczy z reżimem Castro po swojemu, na solo właściwie. Historia jest jeszcze bardziej smakowita, ponieważ na Kubie Internet jest reglamentowany i ściśle kontrolowany. Dla zobrazowania zacytuję jak to wygląda od strony technicznej: Do internetu Yoanis dopada co kilka dni na kilka lub kilkanaście minut w nielicznych i kontrolowanych kafejkach internetowych, przełamując strach przed patrzącymi jej przez ramię nadzorcami, lub może u nielicznych uprzywilejowanych, którzy mają własny dostęp, a których tożsamości nie zdradza. Dzięki biegłości informatycznej błyskawicznie dopisuje kolejny rozdział(…) Na wyspie blog Yoanis Sánchez jest najtrudniej dostępny. Lokalne serwery, do których są podłączone publiczne kafejki internetowe, są cenzurowane, odcinane lub paraliżowane filtrami, które tak spowalniają łącza, że nie sposób wejść na stronę. Wolne od państwowego hakowania są tylko serwery, do których są podpięte luksusowe hotele oraz biura zagranicznych korespondentów. A mimo to Kubańczycy są czwartą pod względem liczebności grupą czytelników blogu Yoanis. Tłumaczy to tylko niebywała przebiegłość młodych Kubańczyków z pokolenia, dla którego to, co zakazane lub niemożliwe, jest pożądane i jak najbardziej możliwe.
Ci dopiero mają tam zabawę… Jeszcze raz potwierdza się to, że wszelkie dyktatury i reżimy są po prostu głupie. Oczywiście zajrzałem na blog Kubanki – jest polskie tłumaczenie! Polecam wszystkim. Genialne, autentyczne, super sprawa…
Bardzo ciekawa lektura. Jednym tchem pożarłem 3 strony. Wcale bym się nie zdziwił gdyby za kilka lat okazało się że dzięki tej kobiecie… No właśnie, pewnie dużo dzięki niej się zmieni – na lepsze ma się rozumieć.
dziekuje wszystkim, ktorzy czytaja polska wersje blogu Yoani, zaczelam wspolprace z nia w maju i ciesze sie, ze ktos doecenia moja prace tlumacza
tak przy okazji, oprocz tlumaczen „na biezaco”, staram sie tez robic tlumaczenia wstecz, mam nadzieje, ze niedlugo uda mi sie dojsc do samego poczatku blogu Yoani, wiec zagladajcie regularnie
pozdrawiam i trzymam kciuki!