cze 14, 2008 -
Września
2 Comments
Września
2 Comments Byłem na Wembley…
Z racji zawodowej mam przywilej spotykania się z tak zwanymi gwiazdami, lub z angielska; bardzo ważnymi osobistościami. Niestety najczęściej po takim kontakcie okazuje się, że gwiazda nie jest gwiazdą, ani tym bardziej osobistością. Zazwyczaj obiekt takowy jest zblazowany i ma cię głęboko w czterech literach. Zdarza się jednak trafić na rodzynka. Na przykład wczoraj miałem spotkanie z legendą. Co więcej nawet dotknąłem tę legendę. Potem zachowałem się jak turysta w Międzyzdrojach i wziąłem od legendy autograf. Zdradziłem wszystkie swoje zasady. No, ale byłem za to przez chwilę 17 października 1973 r. na Wembley. W 89. minucie Mirosław Bulzacki wybija piłkę z linii bramkowej i ratuje remis…, znaczy spoko gość.
[SinglePic not found]
Hmmm.Ja kiedyś byłem w pewnym mieście
na koncercie zespołu Lady Pank.Też bardzo chciałem autograf od Panasa,Borysa i reszty zespołu.Jednak gdy na koniec koncertu usłyszałem „spierdalajcie do domu!” jakoś mi przeszło.Może ktoś jeszcze pamięta? Seba na pewno
No to i tak dobrze, że Panas dajmy na to nie rzucił butelką