Września
2 Comments POjedziem, czy nie POjedziem?
Nie istnieje ktoś taki, jak mój poseł. Jakbym chciał coś załatwić u takiego wybrańca narodu, albo nie daj Boże szukać ratunku to nie wiedziałbym gdzie i z kim gadać. W zbiorowej wyobraźni instytucja „mojego posła” nie istnieje, bo istnieć nie może, ponieważ Września nie ma swojego przedstawiciela w parlamencie. A jak miała to nic z tego nie wynikało, no może poza znaczkiem pocztowym z okazji 100 rocznicy Strajku Dzieci Wrzesińskich…
Za to jest cały pododdział 11 posłów i senatorów z naszego okręgu wyborczego. Większość z nich reprezentuje tzw. kanadyjską część województwa wielkopolskiego, znaczy mało przychylną bażantom i niestety wychodzi to w praniu…
Wystarczy zajrzeć do witryny sejmowej. Sprawy wrzesińskie leżą i kwiczą. W trwającej pół roku pracy posłów słowo Września pojawia się rzadko. Właściwie można odnotować tylko dwie interpelacje gnieźnieńskich posłów Tadeusza Tomaszewskiego (Lewica) i Pawła Arndta (PO) w sprawie remontu drogi krajowej nr 15 na odcinku między Gnieznem a Wrześnią. Pisma zostały skierowane do Ministra Infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Odpowiedź ministra można streścić w jednym zdaniu: dobra, dobra chłopaki, nie ma pieniędzy, ale inwestycja jest w planach, trzeba czekać.
Dlatego czekamy już kilka lat… niby burmistrz Wrześni jest z PO, minister jest z PO, ale ciągle remontu nie ma, ani tej biednej obwodnicy, ani ronda przy ul. Gnieźnieńskiej i to jest dopiero gruby skandal!
Niestety, nawet jak jest rząd pro-PO, to i tak nam w tym nie pomoże. Skoro było wiadomo od lat, że ta droga sie nadaje do remontu, to tak naprawdę przez pare lat nic sie dziać nie będzie. Chyba że bedzie wielka katastrofa, czego osobiście nie życzę, bo sam codziennie jeżdżę do Gniezna :/
Gdybyśmy mieli posła z Wrześni z PO, to droga byłaby już gotowa