maj 16, 2008 - Kołaczkowo, Września    2 Comments

Pierdel, serdel, burdel

Burmistrz Tomasz Kałużny onegdaj rzekł: chciałbym, aby Września wyglądała jak niemieckie miasteczko, może to powiedział używając innych słów, ale sens mam nadzieje oddałem prawdziwie. Chodziło, o to aby we Wrześni było klinicznie czysto, kolorowo, wesoło, zwyczajnie przyjemnie dla duszy i ciała. Mer wrzesiński zaczął tę doktrynę wdrażać od wtłaczania chińszczyzny (granit) w centrum miasta; rynek, deptak… front robót pojawił się również w miejskich parkach. W tym o imieniu Józefa Piłsudskiego zaczęła sikać sikawka, zwana dalej fontanną, którą zainstalowano w stawku. No i właściwie, można powiedzieć: brawo burmistrz! Tyle, że… szedłwszy (Tej magister nie pisze sie “szedłwszy” tylk szedłszy. Pała z imiesłowów u Czajkowksiej była? -Redaktorek) niedawno z małżonką alejką w kierunku jeziora zauważyłem, jak mawiał marszałek Piłsudski: pierdel, serdel, burdel. Od mostku na Wrześnicy vis a vis mleczarni do ulicy Parkowej trawa po kolana, a kwiatki nazwane również mleczem rozpylają się ile chcą i gdzie chcą. Na poboczu asfaltowej ścieżki leżą jakieś kupy gnijącej zielonki, która se spadła i se tak leży pewnie drugi miesiąc albo dłużej. Nic tylko jak zatknąć w tę kupę flagę biało-czerwoną… Jak ma być po niemiecku( troszkę pachnie mi to zdradą przed Euro 2008), to niech daj Boże będzie, ale w każdym zakątku naszej mieściny z aspiracjami.
Sprawy trawnikowe nie są uregulowane również w Kołaczkowie. Park w ¾ należy do gminy, a w ¼ do powiatu. Trawa należąca do powiatu została przycięta zgodnie z zaleceniami ministra rolnictwa. Ta gminna trawa zaś czeka na zmiłowanie boskie, a dokładniej na artystę, który rzeźbi na co dzień, a trawę kosi od czasu do czasu…Za tydzień nie będzie parku tylko busz, albo inna dżungla.    

2 Comments

  • Tej magister nie pisze sie „szedłwszy” tylk szedłszy. Pała z imiesłowów u Czajkowksiej była?

  • taaaaa?

Got anything to say? Go ahead and leave a comment!

*