kwi 14, 2008 - Września    No Comments

Jestem trochę retro

OLYMPUS DIGITAL CAMERA         Nie chce mi się łazić do kina, bo i po co? Prawie wszystko, co potrzebuje jest w sieci. Dlatego w dzień i nocy trwa potężny zaciąg z netu. Jestem trochę retro, więc to kolejny powód, aby nie ruszać się z domu. Po prostu staroci w kinach nie puszczają. Nowości z kina „Trójka” typu: „Katyń”, „Wyspa dinozaura”, czy nawet „To nie jest kraj dla starych ludzi” nie zachęcą mnie do tego, aby zażywać kultury, wręcz przeciwnie spuszczam się nad nią chętnie. Od jakiegoś czasu po wizycie w kinie boli mnie głowa od hałasu. Czy teraz robi się filmy dla głuchych? Tak, zdecydowanie tak. Nawet w tej naszej „Trójce” nagłośnienie łeb może rozsadzić. Kwestie repertuarowe pomijam łaskawym milczenie, bo wiem że żadne kino na świecie nie jest w stanie mi dogodzić. Więc moje spotkania z dziesiątą muzą, znaczy kulturą mają rozmiar 15 cali…
Ale tak właściwie, to chciałem napisać o kinowych gablotkach, ponieważ pojawiły się takowe we Wrześni. Jedna z nich znajduje się przy ul. Warszawskiej na deptaku. Ponoć jest ich więcej, choć nie sprawdziłem tego. Gablotka jak gablotka, trochę pleksi i plastiku, a w środku, przepraszam, że tak powiem g… plakaty. Nie dość, że na ekranie badziewia, to jeszcze reklamują to fotoshopowymi bohomazami. Kiedyś lepsze robili tak bynajmniej się wydaje…

Cytat dnia: Nie ma prawdziwej kultury bez gorącej troski o spuściznę minionych wieków – Museion, użytkownik forum www.wrzesnia.info.pl

Got anything to say? Go ahead and leave a comment!

*